ZAWÓD NAUCZYCIEL

Nieprzerwanie od 1978 roku uważam, że jest to najpiękniejszy zawód pod słońcem, choć może być niebezpieczny.

Wiem, że nawet nauczycielowi, który miałby kilkoro uczniów i pracował tylko kilka godzin tygodniowo, mogłoby się przytrafić wypalenie zawodowe. Indywidualizacja, poszukiwanie najefektywniejszych metod pracy, zbieranie informacji, budowanie relacji, wymyślanie atrakcyjnych scenariuszy lekcji, dawanie przemyślanej informacji zwrotnej, wspieranie uczniów w pokonywaniu przez nich wewnętrznych barier – to są fascynujące i angażujące cele, które oddanego pracy nauczyciela mogą pochłonąć bez reszty i doprowadzić do poważnych konsekwencji emocjonalnych.

Mogą także odbić się na jego sytuacji rodzinnej. Miałam to szczęście, że Jurek – podobnie do mnie – uważał, że praca jest drogą samorealizacji, szanował moją pasję, cierpliwie wysłuchiwał relacji ze szkoły. Podobnie działało to i w drugą stronę – był czas, kiedy poznawałam tajniki ekologicznej uprawy roślin, ekologicznego budownictwa, znałam wyniki badań licznikiem Geigera różnych materiałów budowlanych, zasady rządzące projektowaniem budynków inwentarskich i przechowalni jabłek. Byłam dumna, że mój mąż skutecznie wdzierał się do różnych gabinetów, by zapobiec użyciu elementów azbestowych w systemie wentylacyjnym Centrum Onkologii na Ursynowie.

Dla nas obojga praca była – można powiedzieć – formą kształtowania rzeczywistości wokół, zmieniania jej na lepsze i jako taka wymagała zaangażowania i pasji. Obydwoje pracowaliśmy dużo i ciężko. W domu przegadywaliśmy wszystko, co nas w naszej aktywności zawodowej pochłaniało, dawało radość lub sprawiało trudność. Można powiedzieć, że żyliśmy wzajemną miłością i pracą. Dziecko pojawiło się dopiero, gdy odebraliśmy klucze do mieszkania, w dziewiątym roku naszego związku. Słyszałam ostatnio opinię, że najtrudniej jest dzieciom, których matki wykonują zawód nauczyciela lub pediatry. Nie dość, że obydwa zawody są angażujące i wyczerpujące, to jeszcze budzą w dzieciach zazdrość o te wszystkie „pracowe” dzieci ich mam. Myślę, że sporo w tej opinii racji…

Pomimo to, gdybym mogła cofnąć się w czasie, nie mogłabym wyobrazić sobie innego zawodu dla siebie. Jako nauczyciel, „przy tablicy”, pracowałam czternaście lat, ale kontakt z młodymi ludźmi mam do dziś i sprawia mi on nieprzerwanie ogromną radość. Jest jeszcze druga wielka radość, którą daje mi szkoła – obserwowanie rozwoju zawodowego młodych nauczycieli. Czuję się bardzo związana zwłaszcza z tymi osobami, które rozpoczynały swoją nauczycielską przygodę właśnie w Monnecie, uczyły się tutaj zawodu. Jestem dumna, bo są profesjonalistami najwyższej próby.

O wyjątkowości nauczycieli Monneta świadczy każdy dzień w naszej szkole. Spektakularnie widać ją np. podczas zielonych szkół (tegoroczny wyjazd do Broku!) oraz w trakcie różnych szkolnych uroczystości – np. czwartkowych obchodów Święta Edukacji w siedzibie przy ul. Belwederskiej. Nie dość że była śpiewana część artystyczna, za którą odpowiedzialna była Magda Skawińska! Udało się rozśpiewać licealistów z obu klas pierwszych! Wysłuchaliśmy także nieoczywistego, niebanalnego i jakże potrzebnego wykładu o roli nauczyciela we współczesnej szkole, wygłoszonego przez Magdę Mikę. Podsumowano wyniki ankiety o oczekiwaniach uczniów wobec nauczycieli, przeprowadzonej podczas wrześniowego wyjazdu integracyjnego, co było pomysłem Agaty Szaryńskiej-Szlaz. Opracowaniem ankiety zajęli się uczniowie klasy maturalnej podczas zajęć z psychologii z Renatą Słowińską. Okazało się, że młodzież pragnie, by nauczyciel był jednocześnie empatyczny, pomocny i rozumiejący potrzeby uczniów, ale także – wymagający, efektywny, budzący szacunek, wspierający dynamiczny rozwój swoich podopiecznych, pokazujący kierunek tego rozwoju, pomagający wybrać cele i wytrwać w dążeniu do nich. W tym kontekście padło słowo: mentor. Uczniowie chcą, by ich nauczyciele byli mentorami!

Podczas czwartkowej uroczystości młodzi ludzie usłyszeli też, że niezależnie od tego, ilu świetnych nauczycieli-mentorów spotkali w Monnecie, za swoje życie, swoją edukację powinni wziąć sami odpowiedzialność. Przekonanie, że są odpowiedzialni za swoją edukację, spróbowanie, jak to działa w praktyce, da im poczucie sprawczości, kreowania własnego losu. Bez takiego poczucia nie ma w życiu wolności! Tylko prawdziwie, wewnętrznie wolny człowiek – w moim przekonaniu – może być szczęśliwym człowiekiem, czującym naprawdę, że „People Have the Power!” i umiejącym zmieniać świat wokół siebie na lepsze!

Wszystkiego najlepszego – uczniom i ich mentorom!

Leave a Reply