RZECZYWISTOŚĆ RÓWNOLEGŁA

Kiepsko spałam. Zaczęło się od emocji, związanych z wyborami… Oglądania do nocy programów informacyjnych… Śledzenia sondaży… Potem doszła trema przed moim występem z zespołem rockowym… Niepokojące informacje o huraganie w Meksyku… W końcu ogromna radość z powodu planowanego przyjazdu wnucząt do Polski… Do tego – plac budowy po drugiej stronie uliczki… Hałas i drgania od g. 6.00 do 21.30, powodujące stałe napięcie i zmęczenie. Budzenie się przed budzikiem i nasłuchiwanie, czy już zaczęli… Telewizyjne migawki z Bliskiego Wschodu… Planowanie na ferie zimowe remontu kuchni… Szukanie fachowców… Ustalanie harmonogramu działań… Przemyśliwanie szczegółów… Oczywiście po nocach.

No i stało się. Zaburzyłam swój sen kompletnie. Czułam się fatalnie. Postanowiłam coś z tym zrobić. Zaczęłam się kłaść wyjątkowo wcześnie. Wieczorne oglądanie telewizora i pracę przy komputerze zamieniłam na długie medytacje. Zostałam nagrodzona! Nie tylko śpię po 7 – 9 godzin dziennie, ale jeszcze, zasypiając, wchodzę jak gdyby w równoległą rzeczywistość – normalne życie z Jurkiem. Mam wrażenie, że natychmiast, gdy zasypiam, zaczynam śnić. Jemy razem śniadanie. Jest kasza jaglana z owocami. Są jajka na miękko. Jurek swoim zwyczajem celebruje picie porannej kawy. Planujemy kolejny wypad nad morze. Zastanawiamy się, czy przypadkiem nie zmienić pensjonatu. Jesteśmy na cmentarzu w Gdańsku. Różnokolorowe liście szeleszczą nam pod nogami. Idziemy objęci. Patrzę na nasze buty, energicznie rozgarniające gruby dywan z liści. Porządkujemy grób dziadka Ludwika Buśkiewicza. Spacerujemy po nadmorskiej promenadzie między Gdańskiem a Sopotem. Kochamy się. Rozmawiamy w knajpce, przy stoliku z widokiem na morze. Wędrujemy Starówką do mojego ulubionego sklepu z ciuchami przy ul. Mariackiej. Najczęściej jednak jemy razem posiłek w ursynowskim domu lub budzimy się razem w naszej starej sypialni – i rozmawiamy o wszystkim, najczęściej – o szkole i planach wyjazdowych. Jakoś się w tych snach nie śpieszymy. Mamy dla siebie dużo czasu. Dużo się przytulamy. Sny są kolorowe, spokojne i miłe. Nawet jeśli przebudzę się w nocy, myślę o śnie, przewracam się na drugi bok i dostaję – jak prezent z kokardą! – ciąg dalszy. Zasypianie stało się bramą do normalności, spokoju i szczęścia.

Kilka dni temu swój sen z Jurkiem opowiedziała mi Angelika. Śniło jej się spotkanie w gronie szkolnym w naszym nowym, wiejskim domu. Jurek oprowadzał gości dwójkami, trójkami po posesji, opowiadał o rozwiązaniach technicznych. W pewnej chwili Angelika powiedziała, że już wie o czymś ode mnie, że już tu była… To zaskoczyło Jurka – jak to, byłaś?! A ona zdała sobie sprawę, że coś tu nie gra, że popełniła gafę… I obudziła się. Słuchając tej opowieści, zatęskniłam do spotkań z Jurkiem we śnie. Zapragnęłam tego i otrzymałam z nawiązką… Mam nadzieję, że nie tylko na chwilę…

Leave a Reply