NOWOROCZNE PORADY STARUCHY-SZEPTUCHY ;) – DLA ZDROWOTNOŚCI W 2018 ROKU I NIE TYLKO!

  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Unikaj złych emocji. Zawiść najmocniej szkodzi. Nienawiść też oraz poczucie zaszczucia, zatrzaśnięcia w pułapce. Strzeż się ich przede wszystkim. Wywołują najgroźniejsze choroby. Także nadmierna rywalizacja! To jest bardzo trudne – nie poddawać się lękom, agresji i negatywnym myślom. Ktoś kiedyś dawno temu przez jakieś pięć lat pracowicie pisał na naszą szkołę donosy do wszystkich urzędów i służb. Czułam się wtedy jak Józef K. Wiem, jakimi dolegliwościami to przypłaciłam. Szczęśliwie udało mi się odzyskać siły witalne, ale mogło być inaczej….

Dla wzmocnienia odczuwaj zachwyt. Kwiatem, ptakiem, spojrzeniem kocich oczu, wschodem i zachodem słońca, wiejskim pejzażem, a także światłem załamującym się w kropli rosy zawieszonej na źdźble trawy. Kiedy tylko masz taką możliwość, chodź boso – po trawie, po plaży, po sosnowych deskach lub nagrzanych słońcem tarasowych kafelkach. Jeszcze lepiej – tańcz boso. Nie bój się wiatru we włosach ani wiosennego deszczu. Bądź często nad morzem – tam oddychaj pełną piersią i rozkoszuj się wilgotną bryzą.

Niech twój zachwyt budzi obserwacja mrówek, krzątających się w trawie; stadka sikorek na drzewie przed oknem, kołujących nad głową bocianów, klucza dzikich gęsi, koni na pastwisku, sarenek na łące.

Daj się uwieść muzyce. Na przykład w samochodzie, na zakorkowanej ulicy, słuchając wielokrotnie w trakcie przedświątecznej szalonej krzątaniny niesamowitego albumu Jimmy Page’a i Roberta Planta „No Quarter” – jakaż ekspresja! Jakież zagęszczenie klimatów!

Daj się uwieść poezji. W trudnych chwilach mów sobie słowami noblistki: „Czemu ty się zła godzino z niepotrzebnym mieszasz lękiem, jesteś, a więc musisz minąć, miniesz, a więc to jest piękne.”

Zanurkuj w świat wykreowany przez literaturę, malarstwo, rzeźbę. Pomyśl czasem o czasoprzestrzeni, o teorii strun. Zachwyć się. Popatrz w gwiazdy. Zachwyć się. Pogłaszcz kota. Zachwyć się. Podrap za uchem psa. Zachwyć się.  Przytul kogoś. Zachwyć się. Pocałuj kogoś. Zachwyć się. Miej wrażliwość dziecka. Zachwycaj się, ile się da!

Naucz się grać na instrumencie, śpiewać, uprawiać grządki… Con amore!

Bez względu na tzw. okoliczności zewnętrzne staraj się utrzymywać kontakt z własną duchowością – módl się, medytuj. Czuj wdzięczność – nie musiałeś się narodzić! A jednak! Jesteś, oddychasz, czujesz. Nie bój się żyć naprawdę! Naprawdę nie masz nic do stracenia!

Staraj się odnaleźć – odważnie i bezkompromisowo – swoją własną, niepowtarzalną drogę, misję, sens swojego życia. Wtedy nawet bardzo ciężko pracując, odczujesz szczęście!

Pamiętaj – jesteś czymś więcej niż ciało. Pomimo to – dbaj o nie. Przede wszystkim nie zapominaj o aktywności fizycznej, najlepiej – na świeżym powietrzu. Spacery, nordic walking, joga, tai chi, chi kung, capoeira, pływanie. Kiedy tylko masz możliwość, korzystaj z dobrodziejstwa masaży. Doświadcz masażu polinezyjskiego, ajurwedyjskiego, chińskiego, limfatycznego. Nie gardź nawet zwyczajnym, klasycznym.

Wysypiaj się! Sen to źródło samouleczenia, regeneracji. Cudowną łatwość zdrowienia podczas długiego snu ma nasz wnuczek. Zdarzyło się kilka razy, że dopadła go infekcja – katar, kaszel, podwyższona temperatura. Wtedy spał po 14-15 godzin i wstawał całkiem zdrów. Dzień przesiedział w domu, troszkę osłabiony, a kolejnego dnia pełen energii ruszał do przedszkola. Pamiętaj, że twoje emocje potrzebują marzeń sennych. Śnij więc i śpij, 8 – 9 godzin dziennie. Nie przywiązuj zbyt wielkiej wagi do pożywienia, nie objadaj się – twoja istota jest duchowa, a nie – fizyczna – ale staraj się nie zaśmiecać swojego ciała. Poczytaj sobie o diecie dr Johanny Budwig. Pamiętaj – pożywienie może truć, osłabiać, ale może też leczyć, wzmacniać. Jedz warzywa, owoce, kasze, zwłaszcza jaglaną. Ogranicz mięso, utwardzane tłuszcze, cukier. W zatrutym środowisku trudno jest mieć pewność, czy jemy zdrowo, ale obowiązuje zasada – organizmy chronią przed toksynami swoje dzieci, więc w roślinie najmniej zatrute są owoce i nasiona, w drobiu – jajka.

Pamiętaj o oddychaniu, zwłaszcza w chwili stresu. Naucz się kilku technik oddechowych. Nie zapominaj, że twoje ciało potrzebuje wody. Choć może niekoniecznie z plastikowej butelki.

Nim sięgniesz po antybiotyk, wykorzystaj możliwości chrzanu, imbiru, czosnku, czarnego bzu, ziela echinacei i kory wierzby. Nim połkniesz pastylkę nasenną, sprawdź, jak działają szyszki chmielu, ziele melisy i passiflory oraz korzeń kozłka. Jeśli dopadną cię problemy z zatokami, skorzystaj ze starożytnej metody akupunktury. Działa rewelacyjnie! Sprawdziłam ją na sobie!

Nasze otoczenie pełne jest tworzyw sztucznych, lakierowanych przedmiotów… Staraj się zneutralizować ich negatywny wpływ gromadząc w domu rośliny, jonizując powietrze. Noś na sobie tkaniny naturalne – bawełnę, wełnę, len.

Przede wszystkim jednak jak najczęściej odczuwaj zachwyt, wdzięczność i szczęście. Wiem, jakie to nieoczywiste i trudne. Bo przecież jakże często idziemy pod wiatr i pod górę. W święta odmówiła współpracy zmywarka, w sylwestra – bojler, a 1 stycznia autobus staranował nasz samochód na rondzie. Zupełnie nie w porę rozbolał nas ząb albo wyrostek robaczkowy, a bliska osoba trafiła do szpitala. Smog w mieście dusi i generuje troskę o zdrowie dzieci i staruszków. I jak tu być szczęśliwym?! A jednak – pomimo wszystko trzeba! Zanurzyć się w czyimś uśmiechu, czyimś miłym geście, widoku wróbla na parapecie, mruczeniu kota, równym spokojnym oddechu śpiącego dziecka/męża/żony… I z takich małych miłych wrażeń uzbierać sobie pracowicie swoje ogromne szczęście.

Dla zdrowotności w 2018 roku i nie tylko!

 

Leave a Reply