Nawiążę jeszcze do wczorajszej wiadomości. Także – do czekającego nas jubileuszu dwudziestolecia spotkań bardzo cool(turalnych) oraz – do swoich wcześniejszych rozważań o szkole jako miejscu szeroko rozumianej kultury. Podkreślę jeszcze raz, że zgodnie z moim głębokim wewnętrznym przeświadczeniem szkoła to nie tylko miejsce odbywania lekcji w klasach i realizowania podstawy programowej. Szkoła powinna być przyjaznym, otwartym miejscem do życia i rozwijania różnorodnych zainteresowań i pasji, wyrabiania inteligenckich nawyków. W tym miejscu powinien być teatr, zespoły muzyczne, gazeta, zajęcia artystyczne, drużyna debatancka, kółka dyskusyjne, samorząd uczniowski, różnorodne zajęcia sportowe i imprezy kulturalne. Wszystkich wątpiących w słuszność tych działań i idei odsyłam do – dostępnej w Internecie – rozmowy z Ewą Radanowicz, o wymownym tytule: „W szkole wcale nie chodzi o szkołę”, z listopada 2024 r. Ewa Radanowicz dwukrotnie gościła na współorganizowanych przez nas konferencjach naukowych, poświęconych edukacji. Była dyrektorką szkoły w Radowie Małym, która funkcjonuje według stworzonego przez nią autorskiego i innowacyjnego modelu. Podstawą nauki jest w niej działanie, angażowanie dziecięcych emocji i praca projektowa w pracowniach tematycznych. Ewa Radanowicz jest wybitną polską liderką edukacyjną, cenioną na świecie, zapraszaną na ważne międzynarodowe konferencje poświęcone edukacji. W małej popegeerowskiej wsi stworzyła niezwykle przyjazny, a jednocześnie efektywny system kształcenia dzieci, zbliżony do programu IB. System ten doprowadził do spektakularnej poprawy wyników z egzaminów zewnętrznych, choć nikt w tej szkole nie ćwiczył w nieskończoność pisania testów egzaminacyjnych ani nie mnożył godzin zajęć z przedmiotów egzaminacyjnych, a uczniowie wywodzą się z trudnych, niedoinwestowanych edukacyjnie środowisk.
Jest taki paradoks – co roku najlepsze wyniki na maturze uzyskują osoby najbardziej aktywne, realizujące swoje różnorodne pasje, a nie te, które wciąż myśląc o wynikach, obstawione świątek, piątek oraz w wakacje korepetycjami, rezygnują z każdej „nieobowiązkowej” aktywności, bo „przecież muszą się uczyć, żeby osiągnąć jak najlepszy wynik”.
W tym roku było podobnie. Znakomity wynik powyżej czterdziestu punktów uzyskała niezwykle aktywna (najlepsza od lat!) przewodnicząca samorządu szkolnego, pomysłodawczyni i organizatorka dużej międzyszkolnej imprezy muzycznej – Festiwalu Rockowego MISME, zaangażowana też w różne inne dodatkowe aktywności.
Tegoroczni maturzyści – niesamowicie zaangażowani w życie szkoły, w przyjacielskie relacje między sobą, kreatywni, otwarci, akceptujący innych i współpracujący z nimi, wspierający się wzajemnie – w stu procentach zdali maturę!
Bo „w szkole wcale nie chodzi o szkołę”!
