Dzisiaj Jurek kończyłby siedemdziesiąt cztery lata.
Obchodziliśmy te urodziny rodzinnie – z córką, zięciem i najmłodszym wnuczkiem – Julisiem, który z tej okazji nauczył się mówić: „dziadek Jurek”. Tadzio i Tosia bardzo dziwnym zrządzeniem losu znajdują się bowiem w Tajlandii.


Na grobie jest kolorowo, pstrokato. Zawsze w ogródkach lubiliśmy sadzić wielokolorowe, wesołe, różnorodne kwiatki; obcy nam był elegancki monochromatyzm, więc i grób musi być pstrokaty.
