TOM HANKS I KARNAWAŁ NEURONÓW

Podobno gdy czytamy, słuchamy opowiadań, zanurzamy się po uszy w jakiejś fabule, w naszym mózgu trwa karnawał neuronów lustrzanych. Aktywizują się, a być może nawet namnażają. Niektórzy uważają, że neurony lustrzane odpowiadają za zdolności empatyczne, ułatwiają nam orientację w relacjach społecznych, są też tacy, którzy sądzą, że mają korzystny wpływ na naszą inteligencję i zapamiętywanie.

Dostałam pod choinkę zbiór opowiadań Toma Hanksa „Kolekcja nietypowych zdarzeń”. Leżał na stosiku przy łóżku, cierpliwie czekając na swoją kolej. Czas pandemiczny nie sprzyja – przynajmniej w moim przypadku – lekturze dzieł dłuższych, wielotomowych albo – utworów autorstwa ulubionych pisarzy, jak np. Olga Tokarczuk, o których wiem, że trudno będzie zamknąć książkę i iść spać. Przestałam – ze względów bezpieczeństwa, choć nie wiem, czy słusznie, bo większość motywacji jest obecnie niejasna – kupować prasę. Opowiadania Hanksa miały być takim zamiennikiem gazet, tekstem do kartkowania przed snem. No i klops! Przepadłam z kretesem. „Kolekcja nietypowych zdarzeń” – jak super odkurzacz – wessała mnie doszczętnie. Nie mogłam się z niej uwolnić, wyjść na świat realny, choć ten ostatnio też jakby trochę … powieściowy. Nie wiem, dlaczego tak się stało… Jeszcze nie jest to dla mnie jasne. Jeszcze nie mam dystansu… Nie umiałabym zrecenzować tej książki, racjonalnie szukać jej sensu, tak tkwię w niej nadal po uszy.

Wszystkie opowiadania są niezwykłe. Jednak jedno pt. „Przeszłość jest dla nas ważna” po prostu pozbawiło mnie przytomności. Muszę – może w czasie wakacji – wrócić do tych tekstów, by zrozumieć, co się właściwie stało…

Polecam miłośnikom literackich odlotów.

Leave a Reply