SPACER

Kiedy czujesz, że jest mi zbyt trudno, śnisz mi się i zabierasz mnie na randkę. Tak było dzisiejszej nocy. Wziąłeś mnie na spacer. Szliśmy ulicą Belgradzką. Było lato. Ciepło i słonecznie. Szliśmy pomału w stronę ulicy Stryjeńskich, żeby dotrzeć do Lasu Kabackiego. Trzymaliśmy się za ręce. Dziwiłam się. Przecież mówili, że jesteś chory, że umierasz… A tu, proszę – idziemy sobie razem na spacer… Jak to w ogóle możliwe… Odpowiadasz, że oni nie wiedzą, co mówią… W ogóle się nie znają. Nie można im ufać, choć są tacy pewni siebie. Jest błogość. Jest miłość. Jest spokój. Jest ukojenie. Jesteśmy razem. Możemy na siebie liczyć. Dawać sobie wsparcie. Bliskość. Uśmiech. Idziemy długo. Budzę się. Znów usypiam. I znów jesteśmy razem… I jest lato… Ciepło i spokojnie…

Odpoczynek.

Leave a Reply