Dwa dni przed wyjazdem wnucząt poprosiłam, by narysowały mi, co najbardziej podobało im się w trakcie tych wakacji.
Tadzio się skrzywił i po jakimś czasie dał mi w prezencie wykonany przez siebie ciekawy, geometryczny, kolorowy rysunek. Z dedykacją.
Natomiast Tosia z chęcią zabrała się do pracy.
Na pierwszym rysunku zobaczyłam piękną, słoneczną, nadbałtycką, pustą plażę z sylwetką kąpiącej się osoby.
Na drugim – domowe kino: kanapę, stoliczek, rzutnik i ogromny ekran. Rzeczywiście w tym roku udało się obejrzeć sporo filmów; w tym – wartościowe, dla dorosłych. Cieszę się zwłaszcza z projekcji „Giuseppe w Warszawie” i „Azylu”. Dzięki nim i dzięki swojej dociekliwości, i morzu pytań, którym musiałam podołać, Tadzio i Tosia na pewno pogłębili swoją wiedzę o okupacji niemieckiej w Warszawie. Zwłaszcza Tosieńka dawała upust swojemu – wciąż i wciąż! – niezrozumieniu powodów eksterminacji ludności żydowskiej. Dzięki temu obydwoje dowiedzieli się, co to jest ideologia i propaganda. Mówiłam im o tym, dlaczego nie wolno nigdy ślepo ulegać oficjalnie obowiązującym, lansowanym przez rządzących teoriom, wykładniom, ideom, a także o tym, że u podstaw wszelkich krzywd wyrządzanych ludziom w tym masowych mordów leży zawsze brak krytycznego myślenia i oportunizm większości obywateli.
Na trzeciej pracy były narysowane trzy radosne słonie i Tosiula, karmiąca je jakimiś czerwonymi owocami; najważniejsze wydarzenie z wyjazdu do Tajlandii.
Na kolejnej – Tosieńka biegająca z Julisiem po moim trawniku na wsi, w towarzystwie robota koszącego.
Błękitny rysunek przedstawiał samolot i napis: „biznes klasa” z serduszkiem.
Wielokolorowy – mnie z konewką, podlewającą kwiaty w ogrodzie; z serduszkiem. Jak cudownie autorka oddała moje siwe włosy, szerokie granatowe spodnie, czarną bluzkę, ruch całej sylwetki podczas pracy z konewką w ogrodzie oraz barwy kwiatów we wszystkich kolorach tęczy!
Kolejny – zbiory owoców. Sad i grządki na wsi wyjątkowo w tym roku postarały się. Trwają wciąż duże zbiory borówek amerykańskich i śliwek. Udało się jeszcze zjeść dzieciom kilka truskawek, poziomki, jedną przecudowną papierówkę, pokrojoną na sprawiedliwe cząstki. Z radością sprawdzały „czy już?” i wyciągały z ziemi buraczki i marchewki. Zrywały fasolkę szparagową. Obserwowały rosnące cukinie i ogórki, bo niestety jeść ich nie chciały. Dumny Tadzio znalazł pięknego borowika.
Ich fascynacja zbiorami była ogromna!
Na jednym z rysunków było siedem serduszek i słowo: „Julka”.
Na kolejnym – sto serduszek i słowo: „rodzina”.
Ostatni przestawiał klucze wiolinowe i nuty, symbol naszego wspólnego, dwukrotnego muzykowania i stworzenia przez dzieci własnego utworu, z którego Tosia była bardzo dumna.
Tadzio dzięki tym wakacjom zdecydowanie przesunął sią w stronę rocka. Wcześniej najbardziej lubił grać Paganiniego i Bacha. W drodze powrotnej w samolocie przez wiele godzin słuchał klasyki najcięższej muzyki – m.in. Black Sabbath i AC/DC.
To takie krótkie podsumowanie tegorocznych wakacji. Jeszcze tylko dodam, że Juliś przyswoił wiele polskich słów i zdań, w czym maleńki udział miała także samochodowa nawigacja 🙂 Potem sam przejął jej funkcję i wydawał mi dyspozycje, jak mam jechać 🙂
