Kuzynka zabrała mnie do Gdyni na inauguracyjny koncert Ladies Jazz Festival, w czasie którego wystąpiła Urszula Dudziak i jej goście. Podczas występu jego główna bohaterka dzieliła się swoimi przemyśleniami o życiu. Powiedziała między innymi, że powinniśmy przeżywać jedynie trzy stany: ekstazę, dobrostan i refleksję. Żadnego smutku, żadnej rozpaczy, żadnego cierpienia! Jeśli coś nas zaboli – mamy się posłużyć refleksją, żeby zrozumieć sytuację i zapobiec dalszym nieprzyjemnym emocjom. Najczęściej niech jednak towarzyszą nam ekstaza i dobrostan.

Pierwszy dzień muzycznego festiwalu dostarczył nam niewątpliwie muzycznej ekstazy. Świetna pomimo swoich osiemdziesięciu lat Urszula Dudziak wystąpiła ze znakomitymi muzykami: Janem Smoczyńskim – klawisze, Łukaszem Poprawskim – saksofon, Robertem Cichym – gitara, Tomkiem Torresem (15 lat!) – perkusja i Krzysztofem Pacanem – bas. Zaprosiła też nie byle jakich gości: wokalistki – Grażynę Auguścik i Mikę Urbaniak oraz akordeonistę Marcina Wyrostka. Koncert był wirtuozerski, dynamiczny, gorący i – co nietypowe dla koncertów jazzowych – niezwykle optymistycznie energetyczny, radosny.
W Trójmieście spędziłyśmy z Ewą trzy dni – spacerując po plaży i rokoszując się znakomitym jedzeniem w restauracjach Gdańska i Gdyni. Dzień po koncercie, podczas śniadania, przysiadła się do nas sama Grażyna Auguścik. Znakomicie nam się rozmawiało – śniadanie przeciągnęło się do dwóch godzin. Wymieniłyśmy się numerami telefonów i zostałyśmy zaproszone na przyszłoroczny Festiwal Sztuki Carpe Diem w Czarnolesie.

Kolejnego dnia w kultowym Cafe Klaps, gdzie ściany pokryte są autografami artystów, raczyłam się ulubionym koktajlem wokalistki o wdzięcznej nazwie Różowy Wasyl.

Było pięknie!
