MOJE ZAWODOWE GORĄCE BABIE LATO

W ostatnich dniach zanurzyłam się całkiem w książkach dr Marzeny Żylińskiej. Dawno nie czytałam tekstów, z którymi mogłabym identyfikować się w tak dużym stopniu. Mój własny warsztat pracy nauczycielskiej i wychowawczej, wypracowany pod koniec lat siedemdziesiątych i w latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku, pedagogika Steinera, filozofia IB – wszystko to znalazło potwierdzenie w publikacjach autorki.

W „A co za to dostanę” i „Między kijem a marchewką” dowiadujemy się, dlaczego wychowywanie dzieci przy pomocy kar i nagród jest szkodliwe dla nich, dla nas samych i dla społeczeństwa.

„Nagrody są jak cukier. Życie bez niego jest dużo zdrowsze, ale gdy się raz pozna smak słodyczy, wydaje się, że nie można bez nich żyć. Bo cukier uzależnia. Dokładnie tak samo jest z ocenami i wszystkimi innymi nagrodami.” „Co się dzieje, gdy dzieci uczą się robić tylko to, co się opłaca, gdy ich celem stają się oceny, punkty i średnie na świadectwach, gdy wszystko jest mierzone i gdy ich poczucie sensu zależy od opinii innych osób? Co się wtedy dzieje z ich poczuciem wartości? Od czego i od kogo zależy?” „Możemy wychować dzieci tak, żeby wiedziały, że w życiu mogą realizować swoje marzenia, albo tak, by w przyszłości ktoś, kto będzie miał wystarczająco dużo marchewek, zatrudnił je do realizacji swoich.”

Mowa jest też o przeładowaniu programów szkolnych i ciągłym pośpiechu w szkołach. „Gdy wszystkiego jest za dużo, nie potrafimy się na niczym skupić, wniknąć głębiej, nie mamy dość czasu, by dostrzec szczegóły, by się w czymś rozsmakować. Umyka nam wtedy wiele ważnych rzeczy.”

W „Szkole na miarę szytej” autorka przedstawia bajkowy obraz idealnej, efektywnej szkoły, gdzie każde podejmowane przez dzieci działanie ma głęboki sens. A w książce „Życie to nie wyścigi” pisze o szkodliwości stresu, który blokuje rozwój, zmniejsza efektywność podejmowanych przez dzieci aktywności, zabija kreatywność.

I jeszcze garść cytatów z publikacji „Neurodydaktyka. Nauczanie i uczenie się przyjazne mózgowi”:

„Samo zastosowanie nowych technologii nie jest jeszcze żadną innowacją, za pomocą komputerów można prowadzić ultrakonserwatywne lekcje oparte na reproduktywnych i receptywnych zadaniach, nie zostawiających w strukturach pamięci żadnych trwałych śladów.”

„Atmosfera, w jakiej odbywa się nauka, ma większy niż dotychczas przypuszczano wpływ na wyniki osiągane przez uczniów, ponieważ te zależą w dużej mierze od zaufania, jakim uczeń darzy nauczyciela.”

„Dobry nauczyciel potrafi dać uczniom poczucie bezpieczeństwa, pokazać, że każdy ma prawo do błędów. Jego głównym zadaniem nie ma być przekazywanie wiedzy, ale stworzenie warunków, w których może się rozwijać najsilniejszy motor umożliwiający naukę, czyli ciekawość poznawcza.”

„Stawiając na pierwszym miejscu zewnętrzne wymagania, zastępując fascynację gotowymi schematami i odpowiedziami z zero-jedynkowego klucza, pomijając zainteresowania uczniów, niszczymy w szkole najsilniejszy, choć bardzo delikatny, mechanizm pchający ludzi ku poznawaniu świata.”

„Tendencja jest wyraźna i pokazuje, że odsetek wiedzy zdobywanej w szkole wciąż maleje.”

„Fakt, że tzw. metody aktywne od stuleci wciąż traktowane są jak innowacje, dużo mówi o szkolnej rzeczywistości.”

„Problem niszczenia przez szkołę mechanizmów umożliwiających uczenie się zgłaszali od wielu lat reformatorzy oświaty. Dołączyli do nich psychologowie, przeprowadzając liczne eksperymenty pokazujące wpływ zewnętrznych nagród na zaangażowanie w wykonywaną pracę. W ostatnich latach ich tezy potwierdzili badacze mózgu, dostarczając dowodów na to, że człowiek nie jest zewnątrzsterowny i efektywnie wykorzystuje swoje możliwości jedynie wtedy, gdy kieruje się motywacją wewnętrzną.”

„Nauczyciele powinni ułatwiać uczniowskim mózgom znajdowanie odpowiedzi na pytanie: po co mam się tego uczyć? Gdy jej nie znajdują, w ich mózgach nie wydzielają się niezbędne w procesie uczenia się neuroprzekaźniki.”

„To od nas dorosłych zależy, czy uczniowie będą w szkołach aktywnymi twórcami, czy biernymi odtwórcami, czy nauka będzie dla nich nudnym i żmudnym reprodukowaniem podanej przez innych wiedzy, czy samodzielnym, fascynującym odkrywaniem świat.”

Z każdego zdania publikacji dr Marzeny Żylińskiej wyłania się IB-owski Golden Circle, Złoty Pierścień: Why? How? What? To „Why?” powinno decydować o „How?”, a to „How?” o „What?” Nie odwrotnie! Najważniejszym w szkole pytaniem jest: „WHY?”  Po co podejmujemy nauczycielską aktywność? Co nasze działanie robi dzieciom? Czy je wzmacnia? Czy pomaga im rozwijać naturalny potencjał i ciekawość badawczą? Daje radość i poczucie sensu? Pomaga przełamywać wewnętrzne bariery? Uczy współpracy? Czy – wręcz przeciwnie? Blokuje. Stresuje. Nudzi. Niszczy poczucie własnej wartości i radość życia. Relacje społeczne zamienia w pełną napięć i agresji rywalizację.

Przedziwne, ale czuję wciąż tę samą gorącą fascynację edukacją jak na początku mojej zawodowej drogi! I niestety  to, w co wierzę, co sprawdziłam w ciągu czterdziestu ośmiu lat mojej pracy, co w tej chwili potwierdza wielu naukowców jest wciąż celem, dążeniem garstki nauczycieli, jakąś – dla niektórych wciąż kontrowersyjną lub idealistyczną – innowacją, a nie – powszechnie obowiązującą szkolną normą!

Moje zawodowe, gorące babie lato!

Leave a Reply