Pierwszy weekend, kiedy na śniadanie jadłam wyhodowane samodzielnie nowalijki – rzodkiewki, koperek, szczypiorek, sałatę, rukolę; zioła – szałwię, miętę, macierzankę, rozmaryn, a nawet – kilka poziomek. Wszystko, co posiałam, w tym roku mi wzeszło – ogórki, cukinia, fasolka szparagowa, buraczki, marchewka, pietruszka. Truskawki, poziomki, borówki kwitną jak szalone. Porzeczki i wiśnie mają już zawiązki owoców. Jeszcze nigdy nie było tak dynamicznie i optymistycznie.
Wydaje mi się, że to z radości – na przyjazd dzieci 🙂 Wszystko razem ze mną się szykuje!!!






