MIŁA SOBOTA

Jaki dzisiaj piękny dzień!!! Lekki (jeszcze!) mróz, pełne słońce przyjemnie grzeje i jakość powietrza w Warszawie o dziwo doskonała!

Świetna okazja na spacer oraz małe zakupy; to drugie raczej po to, żeby uruchomić samochód przed jutrzejszym mrozem, niż – z pilnej potrzeby.

Po powrocie – doskonała zimowa kawa, z łyżeczką soku z imbiru, z łyżeczką soku z cytryny i łyżeczką miodu. Mniam!

Potem – gitara. Dzisiaj ćwiczyłam uparcie i z mozołem tapping, próbując zagrać – chociaż w zwolnionym tempie! – „Eruption” Van Halen’a oraz Gary’ego Moore’a „Still Got The Blues”. Trudne to wyzwanie, żeby nie powiedzieć – niemożliwe! Ale coś mnie ciągnie jak magnes!

Patrzę jeszcze raz na zdjęcia ostatnio wydobyte z archiwum… Na jednym z nich – jakaś szkolna uroczystość, jeszcze na Górskiej… Na widowni siedzą bliskie sercu osoby…

W jasnoniebieskiej sukience i granatowym żakiecie – Wiktoria Melech, nasza wieloletnia łacinniczka, a także – jeszcze moja nauczycielka tego przedmiotu z VII LO im. Juliusza Słowackiego… W liceum jej: „Buśkiewiczówna do odpowiedzi!” wywoływało we mnie drżenie, zatrzymanie oddechu i inne objawy paniki… W Liceum Monneta budziła podobne emocje uczniów, ale w przyjaznej szkole, gdzie tworzymy nad uczniami klosz bezpieczeństwa i pochylamy się nad ich potrzebami (zdecydowanie inaczej niż w Liceum Słowackiego!), jej oddziaływanie na społeczność ceniłam jako swoistą szczepionkę. Świetnie uczyła. Była zaangażowana. Kiedy spotkała na ulicy ucznia nieobecnego na sprawdzianie, wracała z nim – w swoim prywatnym czasie! – do szkoły, żeby go przepytać. Nie było „zmiłuj!” Potrafiła – w kryzysowej sytuacji nagłego zastępstwa – efektywnie uczyć równocześnie dwie klasy. Przy otwartych drzwiach sal lekcyjnych przechodziła od jednej grupy do drugiej. Organizowała pracę tak, że wszyscy uczniowie w absolutnej ciszy i skupieniu, pracowali od początku lekcji do jej końca. Koniec lekcji nie był ogłaszany przez dzwonek, tylko przez komunikat pani profesor. Ilu nauczycieli ma teraz takie umiejętności!!! Dla niektórych – trzynaście osób w grupie to już nadto! Wiktoria – z czasem się zaprzyjaźniłyśmy! – jest poza tym osobą o szerokich horyzontach, oczytaną erudytką, z którą rozmowa to prawdziwa uczta! Zdarzali się licealiści, którzy w maturalnej klasie zmieniali nagle plany i aplikowali na filologię klasyczną. Dochodzili bowiem do wniosku, że mają największe szanse dostać się właśnie na ten wydział. Dzięki pani profesor Wiktorii Melech!

Po jej lewej stronie siedzi ówczesna znakomita polonistka Magda Rud.

Po prawej – w dżinsowej kurtce – Andrzej Kaczkowski. Nieżyjący już niestety burmistrz Mokotowa, uroczy, mądry człowiek z wielką fantazją – jeździł na Harleyu. Był obecny na większości szkolnych uroczystości w czasach Górskiej.

Za nim – w koszuli koloru bordo – niezwykle zdolny, aktywny uczeń Wiktor Dyndo, obecnie malarz. Jego dwie prace – portret Jeana Monneta i widok wzburzonego morza – wiszą u mnie w gabinecie. Nowsze prace czasem podziwiam w Internecie… Na przykład z 2011 roku „A lato było piękne tego roku”:

Na innym zdjęciu – z rozpuszczonymi blond włosami – niezwykle dzielna uczennica – Michelle Gąsiorek. Bardzo pracowita, dobra, delikatna i wrażliwa, troszkę nieśmiała, otwarta i życzliwa dla wszystkich. Praca w programie IB zmieniła ją nie do poznania. Uczennica stała się najlepszą wersją samej siebie, odkryła bowiem swój – zaniedbany wcześniej – edukacyjny potencjał! I sama Michelle, i cała szkolna społeczność cieszyliśmy się z tej transformacji, i byliśmy dumni, gdy w 2009 roku Michelle otrzymała certyfikat Diploma Programme. Wspominam ją często. Także – nasze łzy podczas uroczystości zakończenia liceum. Później – nasze łzy, a pojawił się wtedy w szkole prawie cały rocznik, gdy dotarła do nas wieść o śmierci Michelle. Stało się to w Toronto, cztery lata po maturze. Powodem nagłego odejścia okazała się niewykryta wcześniej wada serca. Michelle pozostanie na zawsze w sercach osób, które ją poznały! Ciepła, miła, ale też odważna osoba, która chciała przekroczyć własne granice i poznać swoje możliwości!

Mogłabym tak bez końca… Wspominać… Opisywać… Próbować przywołać dawne wydarzenia… Osoby, które kiedyś współtworzyły szkołę… Ważne, bliskie sercu, zasłużone dla naszej szkolnej społeczności…

Wszystko, co było, jest… Tylko nikt jeszcze nie skonstruował wehikułu czasu!

Leave a Reply