HISTORIA MIŁOSNA

Moja miłosna historia zapisana jest w niezliczonych tekstach i melodiach, które brzęczą i wibrują mi w myślach. Pojawiają się i znikają. Zaskakują. Zwłaszcza, gdy – dawno zapomniane – ujawniają się w najbardziej nietypowych, „nieromantycznych” sytuacjach. Dopiero teraz wiem, jak ważna jest dla mnie poezja i jak ważne i obecne w naszym z Jurkiem życiu były piosenki. Pozwalają – jeszcze raz i jeszcze! – przeżywać wspólne chwile. Wydobywają klimaty, nastroje naszego bycia razem. Pomagają także przeżywać żałobę. Dzięki nim mam w sobie wciąż tamten żar, tamte emocje, tamto życie. Są pomostem między tym, co teraz, a tym, co było. Pisałam już o tym, jak istotny jest teraz dla mnie stary, dobry rock i zmagania z gitarą elektryczną.

Rozkoszą było ostatnie wspólne muzykowanie z Tadziem – graliśmy utwory zespołu Black Sabbath – „Iron Man” i „Paranoid”. Niestety w samochodzie nie towarzyszy mi już Rock Radio, zostało zlikwidowane. Muszę się posiłkować Antyradiem i Eską Rock.

No i poezja!

Stałym refrenem w mojej głowie jest ten:

„Nie widziałam cię już od miesiąca.

I nic. Jestem może bledsza,

Trochę śpiąca, trochę bardziej milcząca,

Lecz widać można żyć bez powietrza!”

I jeszcze ten:

„Gdy się miało szczęście, które się nie trafia:

Czyjeś ciało i ziemię całą,

A zostanie tylko fotografia,

To – to jest bardzo mało…”

Obydwa autorstwa Marii Jasnorzewskiej-Pawlikowskiej.

Ostatnio w Kątach Rybackich kupowałam… młotek do wbijania parawanu, który – wiem, wiem, że obciachowy i wyśmiewany, ale jak tu z dziećmi bez niego koczować cały dzień na bałtyckiej plaży w wietrzny, chłodnawy dzień?! No i raptem, jak Filip z konopi, wyskoczył zapomniany motyw i uczepił się mnie na wiele dni: „A gdybym był młotkowym, w fabryce z młotkiem szalał, to co byś powiedziała, czy coś byś przeciw miała… Drżałabym, drżała, drżałabym, drżała…” Pojawiła się też natychmiastowa konieczność przypomnienia sobie i słuchania całego utworu, zapomnianego całkiem zespołu o wdzięcznej nazwie Formacja Nieżywych Schabuff. Słucham więc i słucham, i nasłuchać się nie mogę.

Leave a Reply