CZAS OKOŁOCOVIDOWY

Cztery dni przeleżałam plackiem w łóżku, a potem miałam dziwne objawy smakowo-zapachowe. Natomiast czas tuż przed i tuż po chorowaniu spędziłam na fascynującej lekturze. Bez reszty pochłonęła mnie autobiograficzna powieść „Shantaram”, którą napisał Gregory David Roberts. Trzyma w napięciu od pierwszej do ostatniej – siedemset dziewięćdziesiątej szóstej! – strony. I to nie tylko ze względu na magiczny wątek miłosny. Do końca życia pozostaną w mojej wyobraźni niezwykłe opisy bombajskich slumsów, stworzone przez osobę, która dłuższy czas w nich mieszkała; portrety mieszkańców tego miasta, jego ulic, obraz struktur mafijnych oraz –  wojny w Afganistanie, przeplatane licznymi fragmentami o charakterze filozoficznym, dotykającymi kwestii dobra i zła. Ostatnio tyle się mówi o aferze Epsteina… W „Shantaram” opisane są luksusowe domy publiczne w Bombaju, oferujące „nietypowe usługi seksualne”. Miejsca te kontrolowane były przez KGB, a teraz zapewne przez jej spadkobierców z FSB. Służyły i – można sądzić – dalej służą do „zbierania haków” na możnych tego świata. Dzięki nim Rosja miała i ma wpływ na kolejne rządy Indii.

Z każdej strony powieści emanuje Yang – cudowna męska energia. Odwaga, brutalna siła i brawura głównego bohatera i zarazem narratora tekstu, połączone z subtelnością, delikatnością i romantyzmem.

Nie mogę się powstrzymać, żeby nie zacytować ostatnich zdań książki:

Myślimy. Działamy. Czujemy. Dodajemy nasze małe znaczenie do fal dobra i zła, które zalewają świat i cofają się. Ciągniemy nasze krzyże w nadziei, że dotrwamy do następnej nocy. Niesiemy nasze odważne serca w obietnicę nowego dnia. Z miłością: namiętnym poszukiwaniem prawdy innej niż nasza. Z pragnieniem: czystą, niewysłowioną tęsknotą za zbawieniem. Bo dopóki los czeka, żyjemy dalej. Niech nam Bóg pomoże. Niech nam Bóg wybaczy. Żyjemy dalej.”

Zachwycił mnie także piękny przekład Maciejki Mazan oraz niezwykle staranne wydanie książki przez wydawnictwo Marginesy.

A wokół też zachwycająco. W ten weekend pierwsze poważne prace w ogródkach – i na wsi, i w Warszawie. Sprzątanie. Sadzenie bratków i tu, i tam… Pocałunek słońca na twarzy… Dzięki niemu odbicie w lustrze jakby przyjemniejsze. Uśmiechnięta wiosna!

Leave a Reply