Odleciała już „moja” wilga. Zaczynają odlatywać kukułki i bociany.
Dzisiaj odlecieli też moi najdrożsi.
Nie udało się zrealizować całego planu pobytu w Polsce. Zabrakło czasu na spacery po Warszawie i wizytę na tarasie widokowym Varso Tower. Nie zrekompensowało tego obejrzenie „Kolejkowa”, które bardzo podobało się Tadziowi i Tosi, ale niezbyt wiernie oddaje mapę Warszawy, położenie najważniejszych zabytków i ulic.




Odwiedziliśmy Fabrykę Norblina i wystawę immersyjną „Leonardo versus Michał Anioł. Pojedynek gigantów renesansu”.

I to wszystko. Nie udało się zabrać dzieci na żaden koncert czy przedstawienie teatralne. Byłyśmy za to we dwie z córką w Studiu Koncertowym Polskiego Radia imienia Witolda Lutosławskiego na znakomitym, energetycznym koncercie Marcina Maseckiego. Wysłuchałyśmy dwóch Suit Bluesowych, nr 1 i nr 2.
Obejrzałyśmy też wystawy w Centrum Sztuki Współczesnej.




A teraz lecą…

