PRIMUM NON NOCERE

  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Dawno temu, podczas studiów, miałam przyjemność uczestniczenia w wykładzie wybitnego humanisty, profesora Bogdana Suchodolskiego. Jedno zdanie wyjątkowo zapadło mi w pamięci.

Otóż profesor powiedział, że stosunkowo łatwo jest nauczyć człowieka, jak wyrabia się masło. Ale sprawić, aby ten człowiek – przez nikogo niekontrolowany – nie wsadził do tego masła brudnego palca, jest bardzo trudno. Potrzebne są tak naprawdę pokolenia, tworzące w spokoju i pokoju kulturę danego społeczeństwa.

Brakowało nam w historii spokoju i pokoju. Mordowano nam inteligencję. Wiele ambitnych, niepokornych osób emigrowało.

A przykład, dotyczący produkcji masła, można przenieść także na inne aktywności, inne zawody.

Stosunkowo łatwo jest nauczyć przyszłego nauczyciela, jak uczyć ułamków lub interpretować wiersz. Trudniej sprawić, by nigdy – realizując własne ambicje i dążąc do zawodowego, wymiernego sukcesu – nie dyskryminował mniej zdolnych i/lub mniej grzecznych uczniów i nie „podkręcał” tzw. „wyścigu szczurów”.

Stosunkowo łatwo jest nauczyć przyszłego lekarza, jak postępować z pacjentem cierpiącym na ból gardła, gruźlicę, czy też zapalenie wyrostka robaczkowego. Trudniej sprawić, by zawsze przed badaniem lub/i przed zabiegiem starannie umył ręce, a także – z empatią i szacunkiem – poświęcił pacjentowi troszkę czasu, by mu wyjaśnić jego stan i jego położenie.

Stosunkowo łatwo wyegzekwować od studenta znajomość przepisów prawa, trudniej sprawić, by zawsze pamiętał o etyce zawodowej, o duchu prawa, o intencjach prawodawcy i nigdy – już jako adwokat, prokurator, sędzia czy radca prawny – nie naginał, nie gwałcił litery prawa w celu uzyskania jakichkolwiek osobistych korzyści.

Człowiek, który dopiero co zszedł z drzewa, bez skrupułów, niejako automatycznie, kiedy tylko czuł się mocniejszy, odbierał słabszemu jedzenie, ogień, kobietę, broń, a jego dziecko zabijał. Było to naturalne, oczywiste zachowanie pierwotnego człowieka, w jakimś sensie dla niego moralne. Liczyła się siła, władza, przetrwanie własnych genów i korzyści materialne.

Dopiero lata rozwoju cywilizacji, kultury sprawiły, że normą dla elity – sądzę, że różnych profesji, nie tylko lekarzy – jest słynne zdanie: „Primum Non Nocere”, a korzyść materialna schodzi na dalszy plan. Liczą się wartości i tzw. kręgosłup moralny.

No ale żeby takie postawy stały się powszechne, trzeba pokoleń i pokojowego rozwoju społeczeństw. Tego nam niestety w przeszłości zabrakło.

Z jednej strony mamy więc atawizm – „moralność silniejszego”, z drugiej zaś efekt rozwoju kultury społecznej – zasadę: „Po pierwsze – nie szkodzić”.

Oczywiste jest, że zjełczałe masło nie jest symbolem naszych cywilizacyjnych dążeń, tak jak cyniczni, interesowni i prymitywni – nauczyciel, lekarz czy prawnik.

A atawizm w postaci moralności silniejszego można wrzucić do  jednego zbioru z wyrostkiem robaczkowym i kością ogonową, pozostałościami po niegdysiejszych etapach rozwoju człowieka.

Optymizmem nastraja praca w szkole.

Popatrzmy na dzieci. Popatrzmy na młodzież. Mają potencjał. Mają wrażliwość. Zróbmy wszystko, by świat, który za jakiś czas stworzą, był zdecydowanie lepszy od naszego.

Popatrzmy na nauczycieli, dla których równie ważne, jeśli nie ważniejsze od wyników uczniowskich testów, jest wzmacniające się, rosnące człowieczeństwo wychowanków. Wiem, że takie nauczycielskie postawy nie są wcale powszechną normą, ale istnieją. Obserwuję je w naszej szkole.

Jest więc nadzieja – w dobrych szkołach, dobrych nauczycielach i przede wszystkim – w dzieciach, nastolatkach i studentach.

 

 

 

 

 

Leave a Reply