JAK W ZWIERCIADLE…

  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Warto czasami się przejrzeć…

Takie ekstra wydarzenia, np.  konferencje, przeprowadzki w trakcie roku, w kilka dni, albo jeszcze lepiej – konferencje w trakcie przeprowadzki – to cudowne zwierciadło… Widać jak na dłoni… Świecące diamenty… Heroizm, dociekliwość, kreatywność nie tylko deklarowaną… Empatię, oddanie, zaangażowanie – w praktyce…

Szkoła przejrzała się. I zobaczyła, że jest piękna! A także mądra! A także – wyjątkowa!

Dama – elegancka, urodziwa, mądra, wrażliwa – skacze – jeszcze na Abramowskiego – w pojemniku na stare dokumenty do zniszczenia, żeby się więcej zmieściło. Inna dama – równie piękna, równie elegancka, mądra i wrażliwa – z odkurzaczem, ze ścierką, żeby na pewno Jej klasa miała czysto… Bo sprzątaczom może nie starczyć czasu… Inne – pakujące i rozpakowujące pudła z książkami w bibliotece… Nauczyciele w niecodziennej akcji… Ale uśmiechnięci! Ktoś znosi tony kartonów zalegające korytarze w nowej siedzibie, ktoś rozmieszcza tablice korkowe… Wszyscy szukamy tego, co ma zawisnąć na ścianach… Smok i nietoperz – operacja trudna, ale udana! Radość z wreszcie znalezionej Wieży Eiffla! I ci młodzi chłopcy z firmy „Eleganckie przeprowadzki”! Wbiegający na trzecie piętro z szafą pancerną, bo winda jeszcze nie działa! Skręcający nowe meble, przytwierdzający tablice, przenoszący stare meble… Wszystko biegiem, na czas, żeby jak najwięcej… Od ósmej do dwudziestej pierwszej… Jak w transie… Jak w amoku… I druga ekipa montująca elektronikę – głośniki, rzutniki, ekrany, kamery, kody dostępu… Do nocy… I kolejna – czyszcząca, odgrzybiająca klimatyzację… I kolejna – myjąca okna, sprzątająca korytarze, klasy, toalety… Wciąż i wciąż, bo się brudzi… Bo ktoś jeszcze montuje źródełka wody pitnej… Bo jakiś ekran trzeba przewiesić… Bo hydraulicy przyszli montować urządzenia w wydawalni posiłków na drugim piętrze i kuchni na parterze… Jak w ulu… Jak w mrowisku… Biegiem… Wszyscy coś niosą, dźwigają, szukają przedmiotów i miejsca na nie. I ogrodnicy – przesadzający rośliny w holu na trzecim piętrze… A tu już wystawa z artu… Pierwsi goście zwiedzający nową siedzibę. I udało się – tabliczki na drzwiach na czas, zaprojektowane przez uczniów… I plany pomieszczeń na poszczególnych piętrach… I winda w końcu działa! I nowe rolety w całym budynku założone! A ja za pazuchą – bo jeszcze zimno na dworze! – wiozę dwie bocje wspaniałe i glonojada. Bo niestety „stare” bocje i glonojad nie przeżyły transportu szkolnego akwarium. Została jedna jedyna samotna bocja i groziła, że umrze „na samotność”, bo jest rybą towarzyską…, więc ja biegiem do sklepu akwarystycznego i w stresie, żeby nie zmarnować kolejnych istot, wiozę te trzy rybki… Udało się! Żyją!

Wielka Sobota – a my, jak potępieńcy, w markecie, tuż przed zamknięciem kupujemy śruby, wiertła, kilkanaście koszy na śmieci, krany… Wielkanoc – jak sen jakiś! Krótki warsztat z metafizyki i znów bieg!

I druga część konferencji – równo trzy tygodnie po pierwszej, oficjalne otwarcie nowej siedziby! Obie części to erupcja nieograniczonych potencjałów – uczniowskich i nauczycielskich. I trzeba się zebrać, i trzeba wyglądać… Nauczycielska pierwsza liga! Nasza szkolna i światowa jednocześnie! Elita elit! Skrzydła rosną u ramion! I skrzydła nad nami – ten budynek, tak blisko Górskiej i Stępińskiej! Taka wygoda! Taka ulga!

I tylko jeszcze przedszkole czeka na przeprowadzkę!

Leave a Reply