CZAS BZÓW

Kiedy kilkanaście lat temu sprowadziliśmy się do nowego mieszkania, sami urządzaliśmy ogródek. Spod gruzu, śmieci i gałęzi wyłonił się krzew białego bzu. Kwitł, mimo że leżał na ziemi. Rozpięliśmy go, jak namiot, na linkach, przymocowanych śledziami do ziemi. Stał się

Czytaj dalej

SAMODZIELNOŚĆ

Rower i kask czekają. Chłopczyk bardzo chce pojeździć. Wszyscy chwilowo zajęci. Mama rzuca od niechcenia: „Nie mógłbyś pojeździć z kolegą?” W odpowiedzi – trzaśnięcie ogrodowej furtki. Małe nożyny dzielnie wędrują osiedlową alejką. Mijają plac zabaw. Jeden ogródek, drugi… W końcu

Czytaj dalej

IB-OWSKI POKÓJ

Różnica jest duża… W tradycyjnym pokoju nauczycielskim króluje zawiść… Myśli się (w samotności) albo omawia (w maleńkich, najlepiej dwuosobowych podgrupach) – kto jest bliżej, a kto dalej szefa… Ten, który jest bliżej, musi być ukarany, ale jest jednocześnie przedmiotem zazdrości

Czytaj dalej

SIŁA DZIEWCZYN

Jakiś czas temu w naszym liceum – na szczęście przez może dwa lata, nie dłużej – dominowały uczennice, które bały się uśmiechnąć, żeby nie popsuć sobie makijażu, siadały, chodziły, mówiły w podobny sposób, nosiły białe płaszczyki i wyrafinowane markowe torebki.

Czytaj dalej

SIŁA MEDYCYNY

W dzieciństwie jako osoba chorowita miałam częsty kontakt z lekarzami, którzy bardzo mi imponowali. Bardzo pragnęłam w przyszłości zasilić ich szeregi. Potem jednak okazało się, że nie umiałabym robić sekcji, nie mówiąc już o wiwisekcji. Zawód lekarza cieszył się jednak

Czytaj dalej

ŚWIĘTO PYP

Ostatni piątek był świętem IB w naszej szkole! Klasy czwarte przygotowały tzw. wystawę Primary Years Programme. Wystawa jest formą egzaminu kończącego program IB dla najmłodszych uczniów. Tak mądrze wymyśliło IBO, nie poddając się bezsensownej modzie na testowanie i porównywanie dzieci.

Czytaj dalej

MOŻEMY BYĆ DUMNI

Kiedy zdawałam na polonistykę, na jedno miejsce było dziesięciu kandydatów. Na roku – 200 studentów, podzielonych na 10 grup. W mojej dwudziestoosobowej grupie znalazły się naprawdę świetne osoby. Wśród najbliższych mi były – Ela Sadura-Klawe i Wanda Curyło-Skrzypczyk. Ela ostatnio

Czytaj dalej

MOI KOLEDZY GITOWCY

Wspomniałam w poprzednim tekście „Czasami pojawia się furia…” swoich przerośniętych kolegów z podstawówki…  Na przełomie lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych tworzyli subkulturę gitowców. Mnie bliżej było do hippisów… Ale kiedy późnym popołudniem po dodatkowym angielskim, który i tak nie uczynił ze

Czytaj dalej